22 sierpnia 2013

"Chciałbym was wszystkich przytulić, ale tego nie zrobię. "


Istnieje zimna, zimna strona mojej osobowości z którą nie czuje się komfortowo. Cały czas mam do czynienia z tą stroną  i walczę ze zbyt sentymentalną stroną. Jest też strona prawdziwego skurwysyna: jest niczym i przyznaję to, nie chcę nawet na nią patrzeć. Tam leży większość mojej siły. To była część mnie która była w stanie wygiąć mój kręgosłup w niektórych sytuacjach które mogły zranić wiele osób lub spowodować że wyskoczyły by z pętli. 

9 marca 2013

tam gdzie nadzieja

Nie mogę zapomnieć tych wspaniałych wspomnień. 
Zostałem zatrzymany przez uczucia innych.
Cisza zaczęła tańczyć w szaloną spiralę i zamienia się w światło.
Widziałem rozkwitające kwiaty w melancholijnym śnie
czy to wszystko było związane z dzisiejszym światem?
 
Chcę zsiąść na świat gdzie jest nadzieja


Słyszysz wzniosły głos organów? Ponury orszak się zbliża
To Twój pogrzeb. 



Potwory są wśród nas..
nie mają kłów, tylko długie języki
nie mają szponów, tylko ostre spojrzenia 
kuszą, wysuszają, zabijają.


9 lutego 2013

6 listopada 2012

O małości spowodowanej rozgwieżdżonym niebem.

Będąc w piątej czy szóstej klasie, rozbiliśmy raz z kilkoma znajomymi obóz w górach. Widziałem wtedy niebo dosłownie usiane gwiazdami. Wydawało się, że można nie znieść tego ciężaru, że za chwilę pęknie i spadnie na mnie. Nigdy przedtem ani potem nie widziałem równie wspaniałego, rozgwieżdżonego nieba. Wszyscy poszli spać, lecz ja nie mogłem usnąć, wyszedłem z namiotu, położyłem się na plecach, wpatrywałem w niebo. Czasami widziałem smugi spadających gwiazd. Jednak wkrótce ogarnął mnie lęk. Gwiazd było za dużo, niebo zbyt wielkie i głębokie. Otoczyło mnie, spowiło jak jakieś przygniatające, obce ciało i wypełniło niepokojem. Do tamtej pory myślałem, że mam pod stopami solidną Ziemię, która będzie trwała wiecznie, a może nawet wcale się nad tym nie zastanowiłem. Nawet pyłkiem unoszącym się w zakamarku wszechświata, z którego perspektywy stanowi jedynie tymczasowe i marne oparcie dla stóp. Chodź jutro może zostać porwana i uniesiona wraz z nami wszystkimi w efekcie działania jakiejś niewielkiej siły, chwilowego blasku światła. Pod tym zapierającym dech, wspaniałym, rozgwieżdżonym niebem robiło się słabo na myśl o małości i niepewności własnej egzystencji.

5 listopada 2012

angel


Moi przyjaciele

Krzyczę głośno. 
biegnę szybko
płuca pieczą
brak mi tchu
gęste powietrze 
trudno oddychać
Lecz muszę uciekać. Ratować się. Nie chcę już żyć w tym rynsztoku. Wiem, że ktoś mi pomoże. 
czekają na mnie
witają uśmiechem
zimno wokoło
ciepło ich ciał mnie otacza
moi przyjaciele
podają pomocną dłoń
Dlaczego ich nie było wcześniej. Zrobili sobie przerwę od mojej osoby. Tłumaczenie się odległością jest żałosne. Dlaczego dlaczego dlaczego. 
Dobra.
Przestaję narzekać. W końcu są. W końcu. Dziękuje.
przebrniemy przez to razem?
pociągniecie mnie ku górze..
..czy ja was na dół. 
Teraz się okaże kto jest silniejszy, kto ma wytrzymalszą linę..